Wróciłam wczoraj wieczorem do domu, a jutro rano znów w pociąg.
Tym razem biwak z dzieciakami. Jejusiu, jak mi się nie chce na niego jechać! Sama wymyśliłam, zaplanowałam, zorganizowałam, to teraz mam! Jeszcze wypadałoby dobrze się na nim bawić, bo przecież nie popsuję dzieciakom ostatniego klasowego wyjazdu. Aż takim prosiakiem nie jestem! Dobrze, że to tylko trzy dni. Mam nadzieję, że środa wieczorem nadejdzie szybko i znów będę się mościć w fotelu z książką na kolanach.
Odczuwam ostatnio głęboką potrzebę siedzenia w domu. Świat zewnętrzny nie jest mi do niczego potrzebny. Może tylko jakiś sklep od czasu do czasu, żeby lodówka nie była pusta.
A jeśli jesteśmy przy lodówce, wygrzebałam dzisiaj z mojej to, co miałam
i zrobiłam placko-racuchy. Mleko, jajka, sól, pieprz, mąka, zioła prowansalskie, cebula i feta w kosteczkę, trochę groszku konserwowego. Wymieszałam, usmażyłam, zjadłam. Pycha! Będę częściej takie robić.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Chodzi za mną ostatnio. Zwłaszcza te demony na ramieniu…
-
Dallila:
-
.π.:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›